Turcja na własną rękę. 101 pomysłów na turecką przygodę

EbookEPUBMOBI

Od bajkowej Kapadocji po tętniące życiem plaże Alanyi i Bodrum, od cichych górskich wiosek po zgiełk barwnych bazarów i odległe miasta wschodniej Anatolii – ta książka to autorski przewodnik po Turcji i jednocześnie podróżniczy inspirator dla tych, którzy chcą odkrywać kraj po…

Pobierz darmowy fragment

59,99 

Produkt chwilowo niedostępny

Zostaw adres e-mail — damy Ci znać, gdy tytuł wróci do sprzedaży.

Od bajkowej Kapadocji po tętniące życiem plaże Alanyi i Bodrum, od cichych górskich wiosek po zgiełk barwnych bazarów i odległe miasta wschodniej Anatolii – ta książka to autorski przewodnik po Turcji i jednocześnie podróżniczy inspirator dla tych, którzy chcą odkrywać kraj po swojemu.

101 pomysłów na niezapomniane doświadczenia: aktywne wycieczki, chwile relaksu wśród natury, spacery po starożytnych ruinach, lokalne festiwale i smakowanie życia w tureckim rytmie.

Agnieszka Maury dzieli się nie tylko swoimi ulubionymi miejscami, ale także praktycznymi wskazówkami: jak poruszać się lokalnym transportem, gdzie szukać klimatycznych noclegów i regionalnych przysmaków, jak poznawać kraj we własnym tempie i na własnych zasadach – oraz jak z podróży zrobić przygodę, nie tylko wyjazd.

Dla tych, którzy chcą w pełni doświadczyć Turcji!

Ilekroć ktoś pyta mnie o najbardziej niezwykłe miejsce na Riwierze Tureckiej, na myśl natychmiast przychodzi mi jedno. Moim absolutnie ulubionym doświadczeniem w tej części Turcji jest wizyta na górze o nazwie Chimera (Yanartaş).

W tym unikatowym miejscu przez całą dobę spomiędzy skalnych szczelin wydobywają się pomarańczowo-żółte płomienie, których wysokość może wahać się od kilku do nawet kilkudziesięciu centymetrów. To jedno z najbardziej naturalnych źródeł ognia na świecie, niepochodzącego z wulkanów, w którym płomienie palą się bez przerwy od tysięcy lat. Ogień jest efektem naturalnej emisji gazów, głównie metanu i wodoru, które wydobywają się z głębi ziemi. Gaz samoistnie zapala się przy kontakcie z tlenem, nie wymagając podpałki. (…)

Kilkakrotnie zdarzyło mi się spotkać niedowiarków, którzy dopatrywali się w Górze Chimery marketingowego triku. Turyści usiłowali zgasić ogień, by przekonać się, że był wynikiem celowego rozpalenia. W kontrze do sceptyków, na wzgórzu często nie brakuje także i tych, którzy wykorzystują wieczne płomienie do własnych celów, usiłując usmażyć na nich kiełbaski lub chleb.