Ogień przy drodze
"I tak ruszył ten szczególny kondukt. Na przedzie bryczka ze zwisającym ciałem, nogi na jedną stronę, głowa na drugą. Prezes Podkański podtrzymywał głowę. Konie tłukły ziemię, a u nosa powożącego zieleniała kapka potu, dziwnie nie miał śmiałości, aby ją strącić. Za bryczką…
Pobierz darmowy fragment16,99 złCena okładkowa: 23,00 zł −26%ⓘ
W bibliotece do 30 minut od opłacenia Bez ograniczeń, znak wodny — jak to działa?
Kup w zestawie taniej
Zaznacz, które tytuły chcesz — rabat zestawu −15% nalicza się przy zakupie min. 2 pozycji.
„I tak ruszył ten szczególny kondukt. Na przedzie bryczka ze zwisającym ciałem, nogi na jedną stronę, głowa na drugą. Prezes Podkański podtrzymywał głowę. Konie tłukły ziemię, a u nosa powożącego zieleniała kapka potu, dziwnie nie miał śmiałości, aby ją strącić. Za bryczką szła Aleksandra, po jej bokach czujni, aby w każdej chwili złapać mdlejącą, Uxakowski i Wiktor, flankowali ją popielatą jak księdza z monstrancją. Chcieli, ale nie dała się wziąć pod ramiona. Ostatni toczył się, podnosząc przednie koło roweru, felczer Goldberg suwający chromą nogą. Groźny człowiek z dubeltówką pobiegł do Rudawki z wytycznymi od prezesa. Wszyscy jednako sprawiedliwie unurzani w złoto–brunatnej, migotliwej i puszystej, jak najeżona sierść kota, rozlanej przestrzeni. Ptaki u nieba furkotały przywieszone, pachniało pleśnią i mokrą ziemią, przejeżdżali, przechodzili nad szczerbatą jamą z cuchnącą deszczową wodą. Nieba przyrosło jak bólu, gdyż ukazała się wyrwa czystości pomiędzy obłokami. Wypłoszyli bociana, a tego robić się nie godzi.Przed wieczorem, zapowiadał się dziwnie szary i kwaśny, zjawił się w domu Aleksandry w staromodnym tużurku prezes Podkański. I po raz pierwszy poczuł się na posesji Winnickich intruzem. Dom Aleksandry okupowała jej ukraińska rodzina. Przede wszystkim starsze kobiety o poharatanych, smagłolicych, granatookich twarzach jak ikony trawione kornikami, w długiej szarej, fałdzistej czerni żałoby. I zapalczywe, okrągłogłowe wyrostki, częściowo na boso, niektórzy pluli pestkami słonecznika jak na bazarze. Najważniejszy okazał się Teodor. To właśnie on kroczył przez podwórze godnie i zasobnie jak tymczasowy gospodarz.”
(FRAGMENT KSIĄŻKI)
- Format
- Ebook
- Autor
- Tadeusz Zubiński
- Redakcja
- Tomasz Chmielarz
- Wydawnictwo
- Księgarnia literacka im. Sióstr Chodakowskich
- EAN
- 9788363972189
- ISBN
- 978-83-63972-18-9
- Rok wydania
- 2015
- Wydanie
- 1
- Język
- polski
- Liczba stron
- 428
- Formaty plików
- EPUB, MOBI
- Rozmiar pliku
- EPUB: 976 KB · MOBI: 903 KB
- Zabezpieczenie
- Znak wodny (watermark)
- Przeczytasz na
- telefon i tablet, komputer, Kindle, PocketBook, inkBook, Onyx
Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.













Opinie
Na razie nie ma opinii o produkcie.