Dziennik ambasadora

EbookMOBIEPUBPDF

Ambasador u schyłku XX w. to nie ambasador z końca wieku XVII czy XVIII, nawet XIX. Nie tylko nie jest ważnym decydentem. Ambasador nieraz nie jest już nawet najważniejszym pośrednikiem lub obserwatorem. Ale w stolicy wielkiego mocarstwa ambasador Polski jest ważniejszy niż…

Pobierz darmowy fragment

35,99 Cena okładkowa: 50,00  −28%

W bibliotece do 30 minut od opłacenia Bez ograniczeń, znak wodny — jak to działa?

Kup w zestawie taniej

Zaznacz, które tytuły chcesz — rabat zestawu −15% nalicza się przy zakupie min. 2 pozycji.

Ambasador u schyłku XX w. to nie ambasador z końca wieku
XVII czy XVIII, nawet XIX. Nie tylko nie jest ważnym decydentem.
Ambasador nieraz nie jest już nawet najważniejszym pośrednikiem
lub obserwatorem. Ale w stolicy wielkiego mocarstwa ambasador Polski
jest ważniejszy niż w innym kraju. W demokratycznym państwie
praworządnym w rodzaju Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii
i Północnej Irlandii nie musi nawet odbywać częstych spotkań z ministrem
spraw zagranicznych, gdyż ten minister wypowiada się w drugiej
połowie lat 90. publicznie prawie codziennie i mówi prawie wszystko,
co miałby do powiedzenia polskiemu ambasadorowi. Nie musi, ale i nie
może odbywać takich spotkań często, choćby dlatego, że ten minister
ma w Londynie ponad dwustu ambasadorów i stałych przedstawicieli
na spotkanie z ministrem oczekujących oraz każdego tygodnia licznych
ministrów z zagranicy. Kontakt osobisty w gabinecie ministra czy na
przyjęciu w Ambasadzie jest więc rzadszy niż kiedyś. W najlepszej sytuacji
jest oczywiście ambasador państwa grupy G7, nawet całej „ósemki”.
Nastawiam się zatem na kontakt z członkami Parlamentu, ministrami
stanu w ministerstwach, członkami służby dyplomatycznej i służby
cywilnej, z pracownikami nauki, niektórymi dziennikarzami, a nawet
innymi dyplomatami obcymi.