Orwo

EbookPDF

Przeglądanie starych fotografii zgromadzonych w rodzinnym albumie to zwykle sentymentalna podróż do źródeł czasu. Zbigniew Wojciechowicz podejmuje taką właśnie podróż, a tytuł jego tomiku wskazuje, iż jest to wyprawa w dość już odległą przeszłość lat 60. i 70., kiedy w sklepach z…

11,99 Cena okładkowa: 16,42  −27%

W bibliotece do 30 minut od opłacenia Bez ograniczeń, znak wodny — jak to działa?

Kup w zestawie taniej

Zaznacz, które tytuły chcesz — rabat zestawu −15% nalicza się przy zakupie min. 2 pozycji.

Przeglądanie starych fotografii zgromadzonych w rodzinnym albumie to zwykle sentymentalna podróż do źródeł czasu. Zbigniew Wojciechowicz podejmuje taką właśnie podróż, a tytuł jego tomiku wskazuje, iż jest to wyprawa w dość już odległą przeszłość lat 60. i 70., kiedy w sklepach z akcesoriami fotograficznymi królowała niemal niepodzielnie NRD-owska firma ORWO. W inspirującej go kolekcji jest zatem oranżada, plastikowe żołnierzyki, samochód syrena, Gomułka, pochód pierwszomajowy, zabawa w wojnę i chowanego, gra w piłkę, a także czterej pancerni i pies oraz inni idole z ówczesnych seriali, filmów i plakatów. Ale Zbigniewa Wojciechowicza interesują przede wszystkim ślady, które pozwalają zrekonstruować rzeczywistość spoza kadru, zdemaskować zamknięte w nim sztuczne pozy i tła z profesjonalnego atelier i nie pozostawiające żadnego śladu na błonie ani papierze światłoczułym, a tylko dobrze zapamiętane, okoliczności wykonania zdjęcia. Światy zrodzone w przeszłości przez światło są więc na nowo oświetlane i prześwietlane okiem dociekliwego poety, rzucającego na oglądane fotografie cień swej dojrzałości i wiersza, który bardziej nie chce niż nie potrafi stać się całkiem przeźroczystym oknem dla obrazu.
z posłowia Piotra Michałowskiego